Tradycyjna sztuka ciesielska cz. 1

 

Człowiek posługiwał się drewnem od zawsze.

Drewno

Bez pretensji do naukowych stwierdzeń: od kiedy przestało nam wystarczać drzewo, zaczęliśmy stosować drewno. Odkąd można mówić o człowieku rozumnym (o ile w ogóle można), można też mówić o drewnie jako najpowszechniej przetwarzanym materiale. Wszędzie tam na świecie, gdzie rosły lasy, używano drewna do większości budowanych domów, grodów i konstrukcji, do wytwarzania sprzętów (mebli) i do produkcji przedmiotów. Pojawiały się „specjalizacje”: ciesielstwo, snycerstwo, stolarstwo, kołodziejstwo, bednarstwo itd. W miarę rozwoju technicznych możliwości człowieka, doskonaliły się metody i możliwości obróbki drewna. Im bliżej naszym czasom, tym większe zużywamy ilości drewna. Paradoksalne jest to, że współczesne technologie i nowoczesne materiały (chemia) nie tylko nie zastąpiły drewna, ale spowodowały jeszcze większe jego zużycie. Postęp w tej dziedzinie sprowadził się jedynie do efektywniejszego i szybszego „przerobu”.

„Tradycja”

Biedna chata chłopska jednoizbowa z częścią dla zwierząt, z XIX w., pobielone ściany drewniane na zrąb, dach kopertowy pokryty gładko strzechą.
Biedna chata chłopska jednoizbowa z częścią dla zwierząt, z XIX w., pobielone ściany drewniane na zrąb, dach kopertowy pokryty gładko strzechą.

Dzisiaj w Polsce przez „tradycyjne budownictwo” rozumie się ciągle budownictwo murowane, ściślej – ceglane. Jest to znak naszych czasów, efekt kompleksu „kurnej chaty”. „Murowańce” to w wielu regionach Polski historia raptem powojenna. Cóż to za „tradycja”: 50 lat w porównaniu z dobrze ponad 2000 lat. W dłuższej perspektywie to właśnie drewno jest najbardziej tradycyjnym materiałem budowlanym. Także najbardziej powszechnym. W 1925 roku w Polsce na obszarze większości województw liczba budynków drewnianych na wsi wynosiła od 75 do 100% ogólnej liczby zabudowań. Z powodu wojen, pożarów i małej odporności drewna na niszczące działanie czynników atmosferycznych i pasożytów, najstarsze pomniki budownictwa drewnianego, wyłączając zabytki archeologiczne, nie sięgają czasów wcześniejszych niż XV wiek.

Te, które uniknęły ognia, nie oparły się zwykłej ludzkiej głupocie – tendencji w powojennej Polsce do usuwania „wstydliwych”, bo drewnianych zabytków budownictwa i ciesiołki na rzecz „eleganckich”, murowanych bunkrów. „Nowa” ideologia, zgodnie z duchem najlepszego z ustrojów społecznych, nie tylko wyśmiała i sprowadziła do rangi przeżytku architekturę drewnianą, ale, co gorsza, spowodowała spustoszenie w mentalności ludzkiej. A to znacznie trudniej odbudować, niż tzw. substancję materialną. Skutek widzi każdy, kto przejeżdża autem przez nasz piękny kraj – budynki odarte z jakiejkolwiek architektury, piękna i sensu. Nawet w języku potocznym znalazło to odbicie: sami mieszkańcy, zamiast stosować stare, miłe słowo „dom”, mówią „mój budynek”. Na szczęście w ostatnich latach zaczyna królować styl odwołujący się do dawnej, dobrej tradycji: domy jednorodzinne o kilkuspadowych dachach nawiązujące do dawnych dworków, zajazdy przydrożne z drewna i kamienia, kryte strzechą lub gontem, na wzór dawnych karczm. Pojawiają się nawet przeróbki domówklocków: na płaskich stropodachach nadbudowy dachów spadzistych.

Tradycyjna ciesiołka

Chata średnio zamożnego chłopa (XIX-XX w.), z osobną częścią gospodarczą dla zwierząt, pobielone ściany drewniane na zrąb, dach czterospadowy kryty gontem drewnianym.
Chata średnio zamożnego chłopa (XIX-XX w.), z osobną częścią gospodarczą dla zwierząt, pobielone ściany drewniane na zrąb, dach czterospadowy kryty gontem drewnianym.

Drewniane budownictwo wczesnohistoryczne w Polsce cechowała umiejętność wyzyskiwania naturalnych walorów drewna przy jednoczesnym prymitywizmie technik ciesielskich. Drewnianoziemne konstrukcje wałów obronnych miały ściany zrębowe wiązane w izbice poprzecznymi kłodami z hakami i kluczynami. Pochłaniały ogromne ilości budulca. W Biskupinie – obronnym grodzie z ok. V w.p.n.e. (kultura łużycka) na umocnienia, budynki i chodniki zużyto ok. 17000 m3 drewna. Domy wczesnośredniowieczne miały konstrukcję ścian sumikowo-łątkową (pionowe sumiki i wsuwane pomiędzy nie poziome łątki) lub wieńcową (układane poziomo na sobie okrąglaki, rzadziej bierwiona ciosane, zazębione na węgłach na obłap, na zamek siodłowy lub węgłowy). W średniowieczu, wraz z przejściem od epoki „drewna łupanego” do drewna tartego i wraz z rozwojem sztuki ciesielskiej, architektura drewniana stawała się coraz bardziej urozmaicona. Od prostych konstrukcji zrębowych, ryglowych i szkieletowych (wcale nie wymyślili ich w Kanadzie, jak by się wydawało), do skomplikowanych ustrojów ciesielskich. Ciekawe, że techniki wypracowane na początku naszego tysiąclecia przetrwały wieki i nie różnią się zasadniczo od systemów do dziś znanych, a do niedawna powszechnie stosowanych.

Więźba nad prezbiterium kościoła św. Jakuba w Toruniu (pocz. XVI w.) z jej techniką łączenia elementów nakładką na jaskółczy ogon, albo 30-metrowe, wysmukłe hełmy wież gotyckich (np. katedra w Poznaniu) o kształcie ośmiobocznego ostrosłupa opartego o system krokwi zbiegających się u szczytu przy centralnym słupie, tzw. królu, są arcydziełami kunsztu ciesielskiego. Jest nim również zwieńczenie wieży kościoła Mariackiego w Krakowie, czy nieco późniejsze (od drugiej poł. XV w.) konstrukcje storczykowe ze zróżnicowanymi wiązarami pełnymi i pustymi. Połacie dachowe monumentalnych budowli wspierały się w nich na kozłach krokwiowych, wiązarowych i pośrednich, wzmocnionych jętkami, kleszczami i zastrzałami. Kozły krokwiowe miały ponadto usztywnienie w kierunku prostopadłym do ich płaszczyzny, za pomocą kratownicy w kształcie krzyża św. Andrzeja. Można by się teraz rozpisywać nad typologią tradycyjnych połączeń ciesielskich, nad przemyślnymi zamkami, zacięciami, wrębami itd. Albo nad regionalnymi rozwiązaniami architektonicznymi w tradycyjnym (to znaczy drewnianym!) budownictwie wiejskim, dworskim i sakralnym. Nad pięknem proporcji, które dawni cieśle, zwani mistrzami, potrafili nadać domom, które stawiali z wielkim szacunkiem dla swojej sztuki, dzięki czemu cieszyli się też szacunkiem swoich „klientów”. Można by też napisać słownik terminów ciesielskich, starych, a do dzisiaj używanych, tyle że najczęściej w zniekształconej formie, np. „ta krokwa”.

Zostawmy etnografię i poprzestańmy na stwierdzeniu, że te wszystkie cudeńka ludzkiej wytwórczości powstały przy użyciu prostych, wręcz prymitywnych i oczywiście ręcznych narzędzi – toporów, siekier, cioseł, świdrów, dłut, pił i strugów. I jeszcze tylko wspomnijmy dla przypomnienia o zdobnictwie związanym nierozerwalnie ze sztuką ciesielską. Ani zlecający dzieło, ani sam cieśla nie wyobrażali sobie postawienia samej konstrukcji, bez ozdób, których bogactwo zależało tylko od kieszeni przyszłego właściciela. Ale nawet w najbiedniejszej chacie chłopskiej, o czym możemy się przekonać w skansenach, siestrzenie i tramy musiały być ozdobione snycerską robotą. W następnym odcinku o zaniku starej sztuki ciesielskiej i pojawieniu się złączy ciesielskich. Zapraszam.

Juliusz Głowacki
Simpson Strong-Tie
profesjonalne złącza ciesielskie

Przejdź do drugiej części artykułu >


Tradycyjna sztuka ciesielska cz. 1
4.9 (98.57%) 14 głos[ów]

dołącz do dyskusji

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Zobacz także