Ceny usług ciesielsko-dekarskich czyli ile warta jest nasza praca?

Ceny usług ciesielsko-dekarskich czyli ile warta jest nasza praca?
Ceny usług ciesielsko-dekarskich czyli ile warta jest nasza praca? 

Czołem ekipa, chciałem poruszyć temat cen usług ciesielsko-dekarskich. Nie uważacie, że nasza praca jest niedoceniana, a raczej, że wielu z nas robi za zbyt małe stawki i przez to psuje rynek? Rozmawiam z wieloma cieślami i dekarzami, zawsze na szkoleniach poruszam ten temat i wypytuję o ceny.
Rozrzut jest ogromny, np. m2 więźby jedni robią za 20 zł (wierzcie mi, że tak jest), a w niektórych rejonach za 150 zł nie ma kto robić.
Wielu z nas z dumą chwali się, że roboty ma na rok, ale czy o to chodzi, żeby mieć dużo roboty, czy robotę za godne pieniądze?

Ja nigdy nie miałem więcej niż jeden dach do przodu, a w momencie, kiedy zgłaszali się kolejni klienci, podnosiłem ceny. W ten sposób odsiewałem tych, którym zależało tylko na cenie, a na bieżąco wchodziły najlepsze roboty.
W tej chwili jest na rynku tyle pracy, że nie jesteśmy w stanie tego przerobić. To jest najlepszy moment, żeby podnosić ceny. APELUJĘ do wszystkich, żeby próbowali brać za swoją pracę jak najwięcej.
Nie bójcie się, że jak podniesiecie ceny to nie będzie roboty, zawsze można obniżyć, a lepiej tydzień siedzieć w domu, a 3 tygodnie robić za dużo lepsze wynagrodzenie.
Szanujmy siebie i swoją pracę!!!
JEŚLI MASZ ZAPLANOWANE ROBOTY NA WIĘCEJ NIŻ DWA MIESIĄCE DO PRZODU, TO ZNACZY, ŻE ZA NISKO SIĘ CENISZ!!!

Ceny usług ciesielsko-dekarskich czyli ile warta jest nasza praca?

Jakiś czas temu popełniłem taki wpis na jednym z portali społecznościowych. Spotkała mnie za to fala krytyki i hejtu. Odniosę się do tego na podstawie takiego hipotetycznego przykładu.
Jeśli możemy wykonać jeden dach w miesiącu, a każdego miesiąca zgłasza się do nas trzech klientów i każdy z nich chce zapłacić stawkę, której żądamy (powiedzmy 10 000 zł), mamy dwa wyjścia. Dwóch klientów odłożyć na kolejne miesiące i w tym wykonać usługę tylko dla jednego z nich. W kolejnym miesiącu robimy następną usługę, ale w międzyczasie zgłasza się kolejnych trzech klientów, których przesuwamy na kolejne miesiące. Tak z miesiąca na miesiąc kolejka narasta, część klientów rezygnuje, ponieważ nie może tak długo czekać. Ci, którzy zostaną, są sfrustrowani tym, że to tak długo trwa. W efekcie w ciągu roku zrobimy 12 inwestycji, a nasz przychód wyniesie 120 000 zł.
Obsłużymy 12 klientów, z których większa część i tak będzie niezadowolona, że tak długo to trwało. Drugie wyjście – podnosimy stawkę do 15 000 zł, jeden z trzech klientów zrezygnuje z naszej usługi ze względu na cenę, dwóch się zdecyduje. W efekcie mamy pracy na dwa miesiące do przodu, ale kolejka będzie wciąż narastać. Wolniej, ale będzie. Dlatego w kolejnym miesiącu podnosimy cenę na 20 000 zł. Z trzech klientów w miesiącu zostaje jeden, dwóch rezygnuje ze względu na zbyt wysoką cenę. W efekcie w ciągu roku robimy również 12 inwestycji, ale nasz przychód wynosi 240 000 zł.

Obsłużyliśmy 12 klientów, z których każdy jest zadowolony, ponieważ usługa została wykonana na czas.
W jednym i drugim przypadku zrobiliśmy 12 dachów, z tym że w pierwszym mamy niezadowolonych klientów i marny zarobek, a w drugim zadowolonych klientów i godny zarobek. W komentarzach pod moim postem pojawiło się wiele opinii, że jak tak będziemy robić, to obudzimy się z ręką w nocniku, czyli bez pracy.
Oczywiście jest ryzyko, że przesadzimy z ceną i przyjdzie taki miesiąc, że nie będzie pracy. Wtedy należy stopniowo obniżać cenę do poziomu, który zapewni nam bezpieczną poduszkę zaplanowanych robót na 2-3 miesiące do przodu (nie na dwa lata).
Sztuka polega na tym, żeby tak zrównoważyć cenę oraz ilość pracy, aby być spokojnym o przyszłe zlecenia i godnie zarabiać.
Nawet jeśli się zdarzy, że przez taką politykę cenową nie zrobimy 12 tylko 10 dachów w roku to i tak zarobimy 200 000 zł, a nie 120 000 zł, mimo że dwa miesiące nie będziemy pracować. Było dużo komentarzy, że takie podnoszenie cen to jest oszustwo, wyzyskiwanie, żerowanie na trudnej sytuacji na rynku. Jeśli klientowi dajemy wyższą cenę, a w zamian za to, że wykonamy usługę za dwa miesiące a nie za dwa lata, klient się na to godzi, chce zapłacić więcej, czy to jest naciąganie? Z jakiegoś powodu do nas trafił i chce, żebyśmy to właśnie my wykonali mu tę usługę, dostaje od nas ofertę i godzi się na nią, czy my go wtedy oszukujemy?

Na szkoleniach ciesielskich i blacharskich, które prowadzę, mam kontakt z setkami cieśli i dekarzy.
Staram się zawsze poruszać ten temat. Z przykrością stwierdzam, że dla większości wyznacznikiem sukcesu jest ilość robót zaplanowanych do przodu. Nie godne zarobki, nie odpowiedni park maszynowy, nie terminowe dotrzymywanie zobowiązań, nie jakość wykonywanych usług. Najważniejsze jest, żeby było roboty na dwa lata do przodu.

Dlaczego tak jest? Nie wiem. Moim zdaniem to, że masz roboty na dwa lata do przodu świadczy tylko o tym, że nie potrafisz zadbać o swój interes. Na wolnym rynku ceny reguluje relacja podaży i popytu. Każdy zdroworozsądkowy przedsiębiorca, jeśli widzi, że rynek jest w stanie wchłonąć więcej produktu/usługi niż jest w stanie wykonać, podnosi cenę do poziomu, w którym popyt z podażą mniej więcej się równoważą. To samo powinno obowiązywać w naszej branży ciesielsko dekarskiej.
Piszę to tylko po to, żeby zwrócić Waszą uwagę, dać do myślenia. Ja nie mam w tym żadnego interesu, już dawno nie świadczę usług w tym zakresie.

Michał Sadko
Akademia Ciesielstwa


Data utworzenia: 12.03.2022


dołącz do dyskusji

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


Podobne artykuły