Jak myśli architekt? Sztuka uchwycenia wizji

To się czuje, gdy pomysł dojrzewa. Wystarczy tylko go złapać.
To się czuje, gdy pomysł dojrzewa. Wystarczy tylko go złapać. 

Wspólną cechą artystów, włączając architektów, jest sygnowanie własnych dzieł. Sygnatura jest gwarancją, że artysta, architekt dokonał wszystkiego co w jego mocy, aby dzieło było perfekcyjne. Każde dzieło sztuki jest wyrazem najbardziej skrytych myśli, pomysłów i filozofii artysty. To on tworzy swoją formę wyrazu, która rozwija się w styl. Sławni architekci zawsze byli wielki mistrzami z własnymi teoriami i architektoniczną filozofią.

Palladio i Scamozzi byli mistrzami włoskiego klasycyzmu, Le Corbusier stał się mistrzem funkcjonalizmu naszych czasów. W ślad za nimi poszli mistrzowie Mies van der Rohe, Fin Alvar Aalto, Szwed Sigurd Leverentz, Duńczyk Jörn Utzon (z operą w Sydney), Frank Gehry (z muzeum Guggenheima w Bilbao) i wielu innych. Nadszedł czas, kiedy wszystko w społeczeństwie jest prześwietlane przez demokrację. Demokratyczne biuro architektoniczne stało się kolektywem architektów. Architektura powinna zostać wyzwolona z „idealistycznego heroizmu”. Dość hierarchii, mistrzów i uczniów. Teraz trzeba mysleć kolektywnie. Podczas burzy mózgów wszyscy powinni wymieniać się pomysłami, które następnie formuje się w konkretne propozycje. Wyrosły nowe biura takie jak: „Space Group”, „Snöhetta”, „Sweco”, „Fojab”, „A5”i inne.. Wszystkie anonimowe, bez tożsamości w wyrazie, bez osobowości czy twarzy. Pomimo tego okazuje się, że rezultatem może stać się wielka i uznana architektura, jednak bez sygnatury mistrza.

Każdy architekt wierzy w siebie

Okazuje się, że młodzi architekci z wiarą w swoje możliwości chcą stworzyć własną architekturę. Niektórzy rodzą się geniuszami, inni rozwijają pod skrzydłami „charyzmatycznego” mistrza, który stworzył „szkołę” lub odnalazł swoją drogę poprzez działania w zespole, po czym stał się samodzielny. Architektem kieruje instynkt do samowyrażania się. Instynkt do tworzenia wielkiej architektury jest tak duży, że droga często prowadzi przez konkursy architektoniczne. Architekt może nawet poświęcić całe życie, by osiągnąć cel, jakim jest zwycięstwo w konkursie. Następnie przychodzą zlecenia. Nagroda otwiera drzwi do zaszczytów i sławy, marzenia ziszczają się. To klasyczny przykład dla wielu, którzy stali się znanymi architektami i otrzymali miejsce w historii architektury.

Szkicując na papierze poszukuje się konkretnego obrazu.Szkicując na papierze poszukuje się konkretnego obrazu.

Jeden z wielkich

Zdecydowałem się odwiedzić jednego z najwybitniejszych norweskich architektów, Nielsa Torpa w Oslo, aby dowiedzieć się, jak myśli i pracuje. Odwiedziłem go w jego biurze na ulicy Industrialnej nr 59, w centrum Oslo. Pracownia Nielsa Torpa mieści się w zaadaptowanej na biuro architektoniczne stuletniej kamienicy czynszowej. Dom ma sześć pięter i około 50 pracowników. Spotkałem go na stołówce w dużej czarnej przybudówce. W jednym z jej rogów toczy się zebranie, zaś na przeciwko podawana jest kawa i zakąski. Praca pełną parą? – Tak, w tym budynku pracuje się 24 godziny na dobę. Tu się rysuje, pracuje przy komputerach, tworzy modele a nawet słucha muzyki. Kiedy kończy się termin złożenia prac konkursowych, atmosfera może być napięta. Torp proponuje, aby udać się na czwarte piętro. Tu ma swoje miejsce pracy, biurko stoi w rogu dużej otwartej przestrzeni biurowej. Z jego okna rozciąga się niesamowity widok. Daleko w kierunku Holmenkollen wznosi się potężna, wysoka na 412 metrów skocznia wykonana z betonu.

Co za piękny widok! – Widok na wzgórze Holmenkollen wznoszące się do nieba jest inspirujący, mówi Torp. Wieża kąpie się w słońcu. Wybudowano ją na na potrzeby Olimpiady z 1980 roku a dziś stała się dużą atrakcją turystyczną. Sam rysowałem projekt lodowiska na Olimpiadę w 1992 roku w Hamar. Jest to budynek, który leży płasko na ziemi niczym ropucha, bez ścian. W zasadzie jest to tylko wyjątkowo olbrzymi dach.

Szczegółowe rysunki stanowią podstawę do sporządzenia trójwymiarowego modelu projektu Campusu.Szczegółowe rysunki stanowią podstawę do sporządzenia trójwymiarowego modelu projektu Campusu.

W norweskiej historii architektury zaliczana jest ta, przypominająca ropuchę hala lodowa, do najbardziej interesujących budynków Norwegii w XX wieku. Hala lodowiska używana jest również jako hala koncertowa z miejscami dla 20 tysięcy osób.

Przed Nielsem Torpem, na biurku leży kilka modeli z papieru, plasteliny oraz frigolitplastu. Znajdziemy tam również szkice i modele, które staną się planami miast lub budowli. W tym miejscu pomysły biorą swój początek. Takimi jak te, które stały się Aker Brygge w Oslo, lotniskiem Gardermoen, głównym biurem linii lotniczych SAS w Sztokholmie, propozycją planu miasta w Abo w Finlandii, głównym biurem British Airways w Londynie i wiele innych. Z tego miejsca przy oknie wykluwają się pomysły Torpa na projekty w Anglii, Finlandii, Danii, Holandii, Irlandii, wyspie Mauritius oraz w Chinach.

Hala lodowa Nielsa Torpa w Hamar stała się architektoniczną sensacją.Hala lodowa Nielsa Torpa w Hamar stała się architektoniczną sensacją.

Urodzony architekt

Dlaczego wybrałeś zawód architekta?

– To jest w genach. Myślę, że jestem urodzonym architektem. Mój dziadek, Hjalmar Torp, był architektem oraz naczelnym dyrektorem ds. planowania miasta w Kristianii do roku 1922. (W 1924 roku zmieniono nazwę miasta na Oslo). Mój ojciec Ernst i jego brat Leif byli oboje architektami. W naszej rodzinie zawsze rozmawiało się o architekturze i muzyce. To wisiało w powietrzu. Najpierw mój brat Fredrik uzyskał tytuł architekta w roku 1961. Następnie w roku 1964 również i ja.

Wygrałem konkurs architektoniczny i otworzyłem własne biuro. Dzięki konkursom i dużej ilości zleceń, biuro szybko się rozrosło. Rozwijało się na tyle, by dawać formę wszystkiemu w naszym otoczeniu: począwszy od planów miast, terenów mieszkalnych, budowli, budynków publicznych po areny sportowe, stacje kolejowe i autobusowe.

Gotowa fasada Campusu z miedzi.Gotowa fasada Campusu z miedzi.

W jaki sposób możesz to wszystko opanować?

– Zawód architekta jest fantastyczny. To przekraczanie granic. Architektura obejmuje wszystko z naszego otoczenia. Pomyśl tylko, że my, ty i ja, wszyscy ludzie rodzimy się w budynkach architektonicznych, żyjemy w nich i umieramy.

Jakie masz myśli podczas aktu tworzenia?

– Moja twórczość opiera się na silnej intuicji. Kiedy czytam wymagania dla danego projektu zaczynają pojawiać się pomysły i wizje. Wówczas pewien obraz rodzi się w mojej głowie i mogę zobaczyć gotowy projekt przed sobą. Trzeba wtedy złapać wizję nim się ulotni. Niels Torp śmieje się i demonstruje, jak można złapać pomysł w powietrzu. Pomysły wciąż napływają, rosną i nabierają kształtów. Nie wiem jak to się dzieje. To magia.

Szczegół planu miasta. 4 – rynek z pobocznymiulicami.Szczegół planu miasta. 4 – rynek z pobocznymi ulicami.

Jednak u podstawy leżą techniczne umiejętności z Technicznej Szkoły Wyższej. Wiedza na temat fizyki, estetyki, techniki, ekonomii, socjologii, polityki oraz innych elementów życia społecznego. Architekt musi być artystą i inżynierem z naukowym rozeznaniem, co oznacza pośrednią znajomość wielu dziedzin. W przeciwieństwie do specjalisty, którego wiedza jest gruntowna na temat jednej dyscypliny naukowej.

Zaczynam od szkiców na papierze. Jednocześnie bawię się formując małe modele z papieru, plasteliny lub wycinając je z frigolitu.

Jaka jest Twoja architektoniczna filozofia?

– Moją architektoniczną zasadą poza jej funkcjami, jest skala ludzka i integracja społeczna. Dążę do tego, by tworzyć środowisko bogate w inspiracje, z którego promieniuje ciepło i bezpieczeństwo. Duże znaczenie ma materiał budynku. Odpowiednio dobrany, z betonu, drewna czy miedzi, może dawać poczucie ciepła i bliskości oraz wzbudzać zainteresowanie, na tyle, że chce się dotknąć materiału ręką. Celem architektury jest takie zagospodarowanie przestrzeni miasta i ulic, aby stworzyć jednolitą, organiczną całość z własną tożsamością. Podstawową zasadą jest, aby dobra, humanistyczna architektura, tworzyła przyjazne i harmonijne środowisko dla ludzi. To jest moja filozofia.

Szkice planu miasta powstają w wyniku „zabawy” z małymi elementami modelu.Szkice planu miasta powstają w wyniku „zabawy” z małymi elementami modelu.

Przestrzeń miejska

– Chciałbym Ci coś pokazać, mówi Torp gorliwie. Schodzimy w dół do oddziału modeli, który mieści sie na parterze. Tu znajdują się większe i mniejsze modele.
Z przodu stoi duży model projektu zagospodarowania miasta.
-To jest model przyszłego Larvik. Tutaj możesz zobaczyć zabudowania w ludzkiej skali.

Larvik jest jednym z najładniejszych małych miast Norwegii o niskiej zabudowie. Dlatego żaden z budynków nie ma więcej niż cztery piętra. Torp wskazuje na część ulic na modelu. Przestrzeń ulic i miasta będzie intrygująca. Proste ulice będą urozmaicone zakrętami. To wywołuje uczucie dynamiki i ciekawości. Pieszy będzie zastanawiał się co zastanie za zakrętem. Torp wskazuje na rynek. Jedna z ulic prowadzi do rynku, skąd następnie wiodą dwie ulice. Dla pieszego powstaje sytuacja wyboru, co aktywizuje idącego i nieświadomie budzi jego zainteresowanie przestrzenią. Dynamiczne środowisko miejskie w skali ludzkiej jest tym, do czego dążę. Poza tym duże znaczenie ma różnorodna wysokość budynków oraz wybór materiału. Preferencje Torpa co do materiałów fasady są odpowiednio udokumentowane we wszystkich jego projektach. To głównie beton, szkło, drewno oraz miedź.

Wysoka fasada z miedzi

Zatrzymujemy się przed dużym modelem domu. To Nydalen Campus w Oslo, z nową Wyższą Szkoła Handlową. Projekt jest w trakcie budowy, która lada dzień się zakończy. Torp przeciąga ręką po zielonej fasadzie modelu. – Tutaj wybrałem pokrytą patyną miedź. Miedź jest przecież klasycznym i szlachetnym materiałem, który z czasem staje się piękniejszy. Jeśli miałbym pokryć fasadę zwykłą miedzią, wówczas dopiero po wielu latach pokryłaby się ona patyną, charakterystyczną dla starych wież kościelnych. Teraz można otrzymać prosto z fabryki wspaniałą, klasyczną patynę. Dlatego wybrałem pokrytą patyną miedź. Przeprowadziliśmy eksperymenty, aby otrzymać odpowiednią strukturę na fasadzie. I udało się. Wysoka fasada Campus wabi swoim blaskiem i tworzy swoiste uczucie bliskości, że aż chce się przeciągnąć po niej ręką. Fasada została pokryta czteroma tysiącami metrów kwadratowych miedzi. Każdy materiał posiada swój wyraz. Aby stworzyć interesującą relację pomiędzy elementami z miedzi, postanowiliśmy na częściach budynku zainstalować drewniane elementy. Obejrzyj sobie budynek, proponuje Torp. Po wizycie jadę od razu do Nydalen Campus.

Niels Torp przed modelem planu miastaLarvik.Niels Torp przed modelem planu miasta Larvik.

Demokracja architektoniczna

Bazując na szkicach Torpa, modelach i notatkach spotykają się grupy projektowe biura, aby przedyskutować nowe pomysły. Grupy projektowe reprezentowane są przez różnych specjalistów, od architektów ds. planowania miasta, projektantów wnętrz, inżynierów czy budowniczych modeli, po informatyków tworzących trójwymiarową prezentację projektów. Za każdy projekt jest odpowiedzialna wyznaczona osoba, która odpowiada za to, czy grupa projektowa funkcjonuje harmonijnie i efektywnie. Nad wszystkimi grupami projektowymi czuwa jeden koordynator, najbliższy współpracownik Torpa. To swoisty rodzaj hierarchii. Młody, zdolny architekt może okazać się wystarczająco dojrzały, aby stać się kierownikiem projektu, koordynatorem i najbliższym współpracownikiem mistrza. Osoba taka rozwija się, tworzy własne pomysły, bierze udział w konkursach i stopniowo otwiera własne biuro stając się jedną z elity.

Rozmyślać i tworzyć pomysły w zupełnym spokoju

Taka organizacja pracy w biurze sprawia, że Niels Torp może całym sercem w zupełnym spokoju oddać się profesji architekta i wizjonera, tworzeniu nowych projektów, szkicowaniu, modelowaniu, formowaniu i urzeczywistnianiu nowych, śmiałych wizji.

Czy taka hierarchiczna organizacja dobrze funkcjonuje?

– Idealnie, jednak warunkiem osiągnięcia rezultatu są zdolni współpracownicy. Każdy z moich pracowników został pieczołowicie wybrany, to same kreatywne osobowości. Każdy projekt rozwija się poprzez dialog ze mną na temat szkicu, rysunku i modelu.

Charyzmatyczny mistrz Niels Torp inspirując swoich pracowników sprawia, że projekty budzą prawdziwy entuzjazm. Potrafi opowiadać o teorii i filozofii swoich projektów jak nikt inny. Przekazuje to, czego nauczył sie od swoich nauczycieli: ojca, dziadka, braci, a nawet profesora Arne Korsmo, najwybitniejszego funkcjonalisty i teoretyka architektury Norwegii, oraz podczas studiów architektonicznych we Francji, Anglii, Hiszpanii i we Włoszech.

Szkic dwóch ulic przechodzących w jedna ulicę (koncentracja).Szkic dwóch ulic przechodzących w jedna ulicę (koncentracja).
Szkic ulicy rozdzielającej się w rynku na dwie ulice (separacja).Szkic ulicy rozdzielającej się w rynku na dwie ulice (separacja).

Architektura często nazywana jest „zamrożoną muzyką”. To kwestia kompozycji, rytmu, harmonii, kontrapunktów i innych czynników. Biuro Torpa mogę porównać z orkiestrą symfoniczną. Niels Torp jako kompozytor i dyrygent. Pracownicy to muzycy, z których każdy indywidualnie robi co w jego mocy, aby stworzyć doskonałe dzieło architektoniczne.
Pomimo, iż Torp analizuje, wyjaśnia i przekazuje wizje, to jednak jest otwarty na uwagi i pomysły swoich współpracowników. Niejednokrotnie zdarza się, że to oni mają lepsze propozycje.

Torp nie uznaje jednak kompromisów. Uważa, że do niczego nie prowadzą. Na końcu to właśnie on zatwierdza cały projekt, co do najmniejszego szczegółu. Jednakże całe biuro zawsze szanuje i podziwia architekturę mistrza.

Źródło: Forum miedzi

Data utworzenia: 20.08.2013


dołącz do dyskusji

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Podobne artykuły