Frend in need is frend in dick… – na kłopoty Szczepański…

Frend in need is frend in dick… – na kłopoty Szczepański…
Frend in need is frend in dick… – na kłopoty Szczepański… 

Ten felieton jest dla mnie bardzo trudny… Trudny ze względu na sytuację, jaka panuje w naszym kraju, ale także sytuację, jaką mamy za naszą wschodnią granicą.

Szczerze, nie sądziłem, że moje słowa co do powtórki roku 2009 się ziszczą w tak ogromnej skali… Pieniądze niby (jeszcze) są, jednak materiał dostępny jest jak na lekarstwo. Ba, żeby tylko w hurtowniach, nawet producenci reglamentują sprzedaż. Ci najwięksi hurtownicy wykupili produkcje czy to blachy czy dachówki i chcesz kupić – to płacz i płać… Cena cennikowa – czy chcesz jedną dachówkę czy pół tira.
Dzisiejszy przypadek. Brakło mi na budowie kilka arkuszy blachy do dachu. Dzwonię do jednego z molochów blaszanych w regionie i co słyszę? Blacha jest, jak kupiłeś dach to po tyle, a jak chcesz tylko samą blachę, to o 30% więcej. Kiedyś na takich mówiono spekulant… Nawyki cinkciarza spod kantoru ewidentne. Wszyscy mówią, że to wina gazu, prądu itd. Gdyby tak było, to rosłaby tylko cena, a dostępność by nie była ograniczana. Według mnie to czysta spekulacja… Blachodachówka czy blacha jest, leży wagonami, ale nie w kolorach czarnym czy grafitowym, tych najpopularniejszych, oczywiście. Myślę, że będzie dostępna za miesiąc, tylko w cenie o kolejne 30, czy 40 procent większej od obecnej. Jak rynek zwyczajnie będzie bardzo wygłodniały, to znajdą się chętni, by taką kosmiczną cenę zapłacić. To samo dzieje się w przypadku dachówek płaskich. Na rynku nie brakuje gliny, cementu, czy stali, ze względu na rosnące ceny zrobiła się panika na rynku, producenci i duże hurtownie zamiast ją złagodzić, jedynie podkręcają ciśnienie, więc czym to jest, jak nie jawną SPEKULACJĄ?

Drugim problemem, który widzę na horyzoncie, i zbliża się dużymi krokami, jest sytuacja na Ukrainie. Życzę Ukraińcom z całego serca wygranej, jednak jak wiemy, straty w infrastrukturze są ogromne i będzie ona wymagała całkowitego odtworzenia. To są miliony domów, szkół, budynków użyteczności publicznej. To są miliony dachów, na które będzie potrzebny materiał oraz wykonawca. Pieniądze będą, bo na odnowienie kraju zostaną przyznane fundusze m.in. z UE, zatem obawiam się, że producenci większość swojej produkcji skierują na tamten rynek. A może te sztuczne zatory są już teraz z tego powodu? To jest to, czego naprawdę się obawiam. Tak jak kiedyś jeździliśmy za pracą do Anglii czy Holandii, to teraz część z nas – wykonawców, obierze kierunek na wschód.

A dlaczego taki tytuł nadałem temu felietonowi? Prezydent zamierzał wypowiedzieć po angielsku znane nam wszystkim przysłowie: „prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie”… Niestety, wypowiedział coś na kształt: „przyjaciela w potrzebie mamy w chu…”. Oczywiście nie miał tego na myśli, jednak sformułowanie to postanowiłem zapożyczyć, ponieważ bardzo pięknie wpisuje się to w dzisiejszy obraz rzeczywistości, naszej budowlanej. Kiedy były ciężkie czasy, producenci potrzebowali wykonawców, prześcigali się, który pierwszy wprowadzi nowy kolor czy formę, by przyciągnąć klienta. Kiedy w zeszłym roku nadeszła hossa, producenci zaplanowali zakończenie programów lojalnościowych i/lub nastąpiła spekulacja materiałami.

Koledzy, tak to widzę, to moje rozważania i mój punkt widzenia… Producenci najprawdopodobniej głośno zagrzmią, a ja, jeśli się mylę, chciałbym wiedzieć, w którym momencie.

Z dekarskim pozdrowieniem
Rafał Szczepański


Data utworzenia: 04.07.2022


dołącz do dyskusji

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


Podobne artykuły